"Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym." - św. Augustyn

O parafii

23
wrzesień
2013
| Kategoria:



Potrzeba wybudowania kościoła na Paruszowcu zrodziła się  bardzo dawno. Pierwsze starania poczyniono bowiem już w 1957 roku, kiedy to, po tzw. „odwilży październikowej”, ks. bp. Stanisław Adamski przedstawił taką propozycję przed Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach. Czasy jednak nie były sprzyjające i decyzja o realizacji dojrzewała bardzo długo. Dopiero w 1982 roku ks. proboszcz Alojzy Klon mógł oficjalnie wystąpić do władz o zezwolenie na budowę kościoła w Paruszowcu. Tu jednak zaczęły mnożyć się trudności z zatwierdzeniem terenu pod przyszłą świątynię. Wreszcie, po pięciu latach starań, ks. Biskup Damian Zimoń wyznaczył ks. Henryka Groborza na budowniczego kościoła.

W tym samym roku rozpoczęło się załatwianie nowej lokalizacji, uzgodnień budowlanych i przygotowanie planów architektonicznych. Prace te trwały dwa lata, a w ich toku projektantem został mgr inż. Marian Skałkowski zaś konstruktorem mgr inż. Marek Skałkowski (obaj z Katowic). Kierownikiem budowy zgodził się być mgr inż. Piotr Mirecki z Rybnika. Rozpoczęto gromadzenie materiałów i maszyn budowlanych, postawiono też magazyny oraz ogrodzono teren. Wreszcie, 30 maja 1989 roku, w dniu liturgicznego wspomnienia bł. Jana Sarkandra, odbyło się uroczyste poświęcenie placu budowy – pierwsze ważne wydarzenie w życiu rodzącej się parafii. Z dniem 1 października 1989 roku,  ks. Biskup Ordynariusz Damian Zimoń erygował tymczasową parafię bł. Jana Sarkandra w Paruszowcu. W tym samym czasie parafia powitała swojego pierwszego wikarego, którym został , pochodzący z Radoszów,     ks. Edward Kopka.  16 sierpnia tego samego roku Urząd Miasta wydał zgodę na budowę kościoła i rozpoczęcie prac budowlanych. 1 stycznia 1990 roku, ks. Biskup Ordynariusz ustanowił stałą parafię bł. Jana Sarkandra i nadał jej osobowość prawną.

Ks. Henryk Groborz, aby być bliżej samej budowy, przeprowadził się z parafii św. Antoniego na Paruszowiec, do budynku przy ul. Przemysłowej 16, gdzie od roku 1973 funkcjonowały salki katechetyczne, a w niedziele i święta odprawiane były msze św. Do końca 1989 roku gotowe były fundamenty oraz część ścian dolnej części kościoła, której budowa dokończona została w roku następnym. Wtedy też położono prowizoryczną posadzkę w piwnicach oraz doprowadzono media. I tak, dzięki wspólnym staraniom wielu parafian, w grudniu 1990 roku, w dolnym kościele odbyła się pierwsza Pasterka i Msze św. Bożonarodzeniowe. Warunki jak  w betlejemskiej szopce: mróz i szron na ścianach, ale w sercach gorąco…

Z wiosną 1991 roku zaczęły rosnąć mury kościoła, rozpoczęto też przygotowania do różnych etapów betonowania. Ruszyły prace ciesielskie i zbrojarskie. Na początku lipca zabetonowano chóry, a w październiku pierwszą część stropu pod dach kościoła. Niestety dość wczesne nadejście zimy uniemożliwiło wykonanie całości dachu. Począwszy od Odpustu, który odbył się 2 czerwca, parafianie gromadzili się już w każdą niedzielę na liturgii w dolnym kościele. Jedynie w tygodniu msze św. odbywały się jeszcze w kaplicy przy ul. Przemysłowej.



Rok 1992 przyniósł rozpoczęcie prac przy estakadzie, zaś w 1993 wybudowano parter probostwa. Prace te dokończono w roku następnym, kiedy to również, późną jesienią, rozpoczęło się tynkowanie wnętrza kościoła, a nieco wcześniej wykonano całą instalacje elektryczną. 28 sierpnia 1994 swoją posługę w parafii zakończył ks. Edward Kopka. Nowym wikarym został ks. Grzegorz Uszok z parafii św. Antoniego w Rybniku.

W roku 1995 Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł na ołtarze naszego patrona – św. Jana Sarkandra. Główne uroczystości, w których uczestniczyło wielu parafian, odbyły się 21 maja w Ołomuńcu. Nazajutrz, Ojciec Święty gościł w Skoczowie, gdzie w trakcie mszy św. Delegacja miasta Rybnika wręczyła mu dar ołtarza w postaci obrazu wykonanego w emalii przez pracowników Huty „Silesia”, a przedstawiającego osobę św. Jana Sarkandra z widokiem naszego kościoła w tle.  Budowany kościół wzbogacił się w tym roku o okna. Zaś latem księża zamieszkali w prowizorycznych warunkach na probostwie.

Rok 1996 wypełniły prace wykończeniowe i to na wielu frontach: we wnętrzu kościoła wprawiono ostatnie okna, rozpoczęto kładzenie posadzki oraz przygotowano podwyższenie pod prezbiterium; na zewnątrz zaś wykonano poręcze przy estakadzie oraz porządkowano teren wokół kościoła.

W lipcu 1997 roku Polskę nawiedziła ogromna powódź. To tragiczne wydarzenie nie ominęło tez naszej parafii. Woda zalała parter probostwa i dolną część kościoła. Z tego też powodu, nieco szybciej niż planowano, msze św. zaczęto odprawiać w górnym kościele. Jednocześnie trwały tam prace wykończeniowe. W tym samym roku rozpoczęła się budowa przykościelnej wieży.

W sierpniu tego samego roku, parafia przeżywała niecodzienną uroczystość, jaką była Peregrynacja Kopii Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Cała wspólnota długo przygotowywała się na te chwile, które bez wątpienia zapadły w pamięci wielu parafian.

Wreszcie w 1998 roku wykonano główne elementy prezbiterium: ambonkę, ołtarz, chrzcielnicę, tabernakulum oraz krzyż. Przy ołtarzu stanęła figura św. Jana Sarkandra – dzieło Stanisława Pietrusy, artysty rzeźbiarza z Katowic. Odbyło się też malowanie kościoła, wstawiono ławki w nawie głównej, zakupiono żyrandole oraz został wykonany ozdobny witraż. Teren wokół kościoła oraz probostwa został uporządkowany i ogrodzony.

Zdecydowana większość prac na budowie została wykonana w czynie społecznym przez samych parafian. Fundusze na budowę w 90 % pochodziły z ofiar wiernych powstającej świątyni. Resztę stanowiła pomoc parafii patronackich oraz dobrodziejów, również spoza Rybnika.

28 października 1998 roku, ksiądz Arcybiskup Damian Zimoń dokonał uroczystej konsekracji kościoła pod wezwaniem św. Jana Sarkandra w Paruszowcu. Uczestniczyły w niej liczne delegacje rybnickich parafii, przedstawiciele władz miasta, projektant, konstruktor oraz kierownik budowy, goście, ale przede wszystkim dumni i szczęśliwi w tym dniu parafianie. Po skończonych uroczystościach, ks. proboszcz Henryk Groborz wzruszonym głosem dziękował: wszystkim i za wszystko.

Niestety, ten wspaniały kapłan niedługo cieszył się dziełem swojego życia, a parafianie jego obecnością i posługą w nowej świątyni. Odszedł do Domu Pana, po długiej i ciężkiej chorobie, 28 stycznia 2000 roku.

W tym samym roku parafię objął ks. Rudolf Gniździa.

Epilogiem historii kościoła w Paruszowcu była uroczystość poświęcenia dzwonów. Noszą one imiona św. Jana Sarkandra, św. Henryka oraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Konsekracji dokonał ks. Arcybiskup Damian Zimoń, w niedzielę 12 listopada 2000 roku. 

 

 

Św. Jan Sarkander – święty kapłan męczennik, patron dobrej spowiedzi.

 






 

Jan Sarkander był synem Grzegorza Macieja Sarkandra i Heleny z Góreckich. Urodził się 20 grudnia 1576 r. w Skoczowie w Księstwie Cieszyńskim. Był to okres nasilonych walk politycznych, społecznych i religijnych.



Po śmierci ojca 12-letni Jan Sarkander przeniósł się wraz z matką i rodzeństwem do Przybora na Morawach. Tam uczęszczał do szkoły parafialnej, a po jej ukończeniu w 1593 r. — do kolegium jezuickiego w Ołomuńcu. Przy tej szkole założył Drużynę Mariańską, której został przewodniczącym. Już wtedy odznaczał się nabożeństwem do Matki Boskiej i zapragnął nawiedzić klasztor oo. paulinów na Jasnej Górze.

8 czerwca 1597 r. zapisał się na wydział filozoficzny uniwersytetu ołomunieckiego, prowadzony przez jezuitów. Studia przerwał po dwóch latach, gdy w mieście z powodu «morowego powietrza», czyli zarazy zamknięto wszystkie szkoły. Kontynuował je w Pradze i tam w 1602 r. uzyskał stopień bakałarza, a po roku magisterium. Wtedy także postanowił zostać kapłanem.

W 1604 r. rozpoczął w Grazu studia teologiczne. Po pięciu latach otrzymał święcenia diakonatu z rąk kard. Franciszka Dietrichśteina, a trzy dni później, 22 marca 1609 r. w Brnie przyjął święcenia kapłańskie. W ciągu jedenastu lat pracował w sześciu parafiach, z których ostatnią był Holeszów. Jako holeszowski proboszcz był jednocześnie kapelanem zamkowym barona Władysława Popielą z Lobkovic.



Biskup przeznaczył młodego kapłana na wikariusza do Jaktaru, koło Orawy. Następnie powierzono mu podobne stanowisko w Uszczowie, gdzie został aresztowany pod zarzutem udzielania bratu, Mikołajowi, pomocy w jego ucieczce z więzienia. W więzieniu w Kromieryżu Jan spędził 8 miesięcy. Po uwolnieniu z więzienia Jan wędrował po różnych parafiach jako wikariusz, wreszcie w roku 1616 został mianowany proboszczem w Holeszowie, który w tym czasie był siedzibą hetmana morawskiego Ladislava Popela z Lobkovic. Oddalonym 10 km od Ołomuńca. Wielkorządca Moraw odebrał właśnie kościół parafialny husytom i jako katolik oddał go jezuitom. Ci zaproponowali na proboszcza św. Jana Sarkandra. Znany był on już bowiem wtedy jako niezłomny obrońca wiary. Gorliwy proboszcz z pomocą nie mniej gorliwych jezuitów zabrał się do odzyskania utraconych owieczek. W ciągu jednego roku zdołał przywrócić Kościołowi katolickiemu 250 innowierców. To ściągnęło na niego prześladowania ze strony husytów i protestantów. Doszło do tego, że urządzano na niego zamachy. Przez pewien czas nie mógł nawet odprawiać Mszy świętej, ale musiał się ukrywać. Duszpasterstwo Jana Sarkandra było utrudnione powstaniem protestantówprzeciwko monarchii habsburskiej. Hetman Lobkovic został uwięziony, kard. Dietrichśtein, a także kanonicy ołomunieccy i liczni duchowni katoliccy zostali aresztowani, zaś jezuici wypędzeni.

Kiedy w 1618 r. wybuchła wojna trzydziestoletnia, przynaglony przez swoich parafian, opuścił Holeszów. Jako pielgrzym udał się do Częstochowy i to właśnie stało się przyczyną posądzenia go o przymierze z wojskiem, z tak zwanymi lisowczykami, którzy z Polski przyszli na pomoc cesarzowi. Spędził tam miesiąc. Kiedy wracał, w Rybniku dowiedział się, że luteranie zajęli kościół w Holeszowie. Udał się przeto do Krakowa, gdzie zamieszkał w jednym z klasztorów. Ponieważ nie przyjęto jego rezygnacji z urzędu proboszcza, wrócił na swoją placówkę.



W lutym 1620 r. na Morawy wtargnęło wojsko polskie — lisowczycy, którzy pustoszyli majątki szlachty protestanckiej. Na wieść o tym, że zbliżają się do miasta, Sarkander zgromadził w swoim kościele prawie wszystkich mieszkańców, wśród których byli zarówno katolicy, jak i protestanci. Razem z nimi udał się w procesji eucharystycznej naprzeciw nadciągającym żołnierzom, wierząc, że uszanują Najświętszy Sakrament i nikogo nie skrzywdzą, l rzeczywiście, lisowczycy oszczędzili Holeszów i poszli dalej.

Protestancki sędzia Wacław Bitowsky właśnie w tym widział konkretny dowód przymierza Jana Sarkandra z lisowczykami. Uwięził Jana Sarkandra w Ołomuńcu i prowadził przesłuchania. Podczas przesłuchań stosowano ówczesne tortury. Podczas czwartego przesłuchania 18. lutego 1620 roku jeden z sędziów wprost zmuszał Jana Sarkandra, aby zdradził, z czego spowiadał mu się La- dislav Popel w sprawie przygotowania najazdu wojska na Morawy.

Jan Sarkander odpowiedział, że z najazdem lisowczyków nie miał nic wspólnego, a tajemnicy spowiedzi św. nigdy nie zdradzi. Pytania te były powtarzane podczas kolejnych przesłuchań, a milczenie oskarżonego próbowano złamać stosując coraz bardziej okrutne tortury.


Wśród obelżywych słów usiłowano wymusić na proboszczu przyznanie się do zdrady stanu i narodu przez sprowadzenie najeźdźców. Chciano w ten sposób ukuć powód do powszechnego prześladowania katolików. Kiedy zaś kapłan nie chciał się przyznać do winy, której nie popełnił, zastosowano tortury. Wyciągnięto go "na skrzypcach", tak że pękały na nim ścięgna i wychodziły kości ze stawów. Potem zaczęto mu piersi palić zapalonymi pochodniami. Po czwartym przesłuchaniu (17 II) zarzucono mu wprost, że u niego spowiadał się wielkorządca Moraw, dlatego musi powiedzieć, jakie mu on tajemnice zwierzył. Ponieważ męczennik stanowczo odmówił, ponownie zaczęto rozciągać jego ciało, przypalać ogniem, głowę ściskać żelazną obręczą, do nóg przywiązywać kamień, by mięśnie i ścięgna naciągnąć aż do zerwania. Co pewien czas zdejmowano ofiarę i grożono nowymi katuszami, byle zmusić ją do obciążających zeznań. Tortury te trwały 3 godziny. Kiedy odniesiono kapłana do więzienia, był to już na pół żywy trup. Jan miał jednak zdumiewająco odporny organizm. W więzieniu męczył się jeszcze miesiąc.

Modląc się do końca, także za swoich oprawców, Sarkander godnie znosił straszliwe cierpienia. Szczególnie wiele wysiłku i pobożności wkładał w modlitwę brewiarzową. Kartki brewiarza przewracali mu odwiedzający go, a gdy nikogo nie było, czynił to sam za pomocą języka. Po czterech tygodniach od ostatniego przesłuchania, 17 marca 1620 r. zmarł na skutek doznanych obrażeń.



Dopiero po 7 dniach udało się katolikom wydobyć ciało Męczennika z więzienia. Ubrano je w szaty liturgiczne i urządzono pogrzeb. Protestanci jednak rozbili pochód. Dopiero po długich zabiegach udało się uzyskać zezwolenie na pochowanie św. Sarkandra w kościele NMP w Ołomuńcu, w kaplicy św. Wawrzyńca. Wieść o jego straszliwej śmierci rozniosła się po całym kraju. Wierni zaczęli go czcić jako męczennika za wiarę i wierność tajemnicy spowiedzi oraz wzywali go jako opiekuna niebieskiego. Do miejsca grobu zaczęły napływać pielgrzymki. Po upływie 100 lat kardynał Wolfgang Schrattenbach rozpoczął proces kanoniczny ks. Jana. Jego ciało znaleziono wówczas w takim samym stanie, w jakim zostało pochowane. Grób Męczennika nawiedzili m.in.: król polski, Jan III Sobieski, cesarz Karol VI i Franciszek I oraz cesarzowa Maria Teresa. Z chwilą rozpoczęcia procesu kościelnego przy grobie Męczennika było już ok. 1200 złożonych wot.

Papież Pius IX zaliczył Jana Sarkandra w poczet błogosławionych w roku 1859.


Na prośbę biskupów z Ołomuńca i Katowic rozpoczęto 31. lipca 1981 roku proces kanonizacyjny. Warunkiem był jeden nowy cud za wstawiennictwem świętego, który by zatwierdził papież. Tego cudu udzielił nam Bóg przez uzdrowienie proboszcza Skoczowa Karola Pichy. Odpowiedni dekret był ogłoszony 2. kwietnia 1993 roku. 5. kwietnia 1993 roku papież Jan Paweł Il. zdecydował się zapisać błogosławionego Jana Sarkandea na listę świętych na konzystorzu.

21 maja 1995 r. w Ołomuńcu papież Jan Paweł II kanonizował Jana Sarkandra. Następnego dnia papież udał się do miejsca narodzenia św. Jana Sarkandra, do Skoczowa, gdzie na wzgórzu Kaplicówka sprawował mszę świętą dziękczynną.


Większość relikwii i czaszka św Jana Sarkandra znajduje się w katedrze ołomunieckiej, pozostała część w kościele świętego Michała oraz na innych miejscach. W kaplicy nazywanej "Sarkandrowka" przechowuje się pamiątki związane z jego śmiercią męczeńską jak na przykład tzw. "skrzypiec" - koło tortur, studnia, kamień nagrobny itd. W Skoczowie upamiętniają go trzy kaplice: pierwsza w domu rodzinnym, druga w miejscu, gdzie był ochrzczony i trzecia na pagórku nad miastem.

Kościół katolicki obchodzi liturgiczne wspomnienie św. Jana Sarkandra 30 maja.



 

Modlitwa

Boże, Ty dałeś świętemu Janowi stałość w wyznawaniu prawdziwej wiary i w dochowaniu tajemnicy spowiedzi, spraw, aby we wszystkich przeciwnościach umacniał nas jego przykład i wspierała jego pomoc. Przez naszego Pana...



Wróć się duszo moja do spokoju swego,

                                bo dobrym dla ciebie okazał się Pan…

                            słowa Psalmu szeptane przez konającego ks. Jana Sarkandra 

Historia i patron parafii


Potrzeba wybudowania kościoła na Paruszowcu zrodziła się  bardzo dawno. Pierwsze starania poczyniono bowiem już w 1957 roku, kiedy to, po tzw. „odwilży październikowej”, ks. bp. Stanisław Adamski przedstawił taką propozycję przed Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach. Czasy jednak nie były sprzyjające i decyzja o realizacji dojrzewała bardzo długo. Dopiero w 1982 roku ks. proboszcz Alojzy Klon mógł oficjalnie wystąpić do władz o zezwolenie na budowę kościoła w Paruszowcu. Tu jednak zaczęły mnożyć się trudności z zatwierdzeniem terenu pod przyszłą świątynię. Wreszcie, po pięciu latach starań, ks. Biskup Damian Zimoń wyznaczył ks. Henryka Groborza na budowniczego kościoła.
W tym samym roku rozpoczęło się załatwianie nowej lokalizacji, uzgodnień budowlanych i przygotowanie planów architektonicznych. Prace te trwały dwa lata, a w ich toku projektantem został mgr inż. Marian Skałkowski zaś konstruktorem mgr inż. Marek Skałkowski (obaj z Katowic). Kierownikiem budowy zgodził się być mgr inż. Piotr Mirecki z Rybnika. Rozpoczęto gromadzenie materiałów i maszyn budowlanych, postawiono też magazyny oraz ogrodzono teren. Wreszcie, 30 maja 1989 roku, w dniu liturgicznego wspomnienia bł. Jana Sarkandra, odbyło się uroczyste poświęcenie placu budowy – pierwsze ważne wydarzenie w życiu rodzącej się parafii. Z dniem 1 października 1989 roku,  ks. Biskup Ordynariusz Damian Zimoń erygował tymczasową parafię bł. Jana Sarkandra w Paruszowcu. W tym samym czasie parafia powitała swojego pierwszego wikarego, którym został , pochodzący z Radoszów,     ks. Edward Kopka.  16 sierpnia tego samego roku Urząd Miasta wydał zgodę na budowę kościoła i rozpoczęcie prac budowlanych. 1 stycznia 1990 roku, ks. Biskup Ordynariusz ustanowił stałą parafię bł. Jana Sarkandra i nadał jej osobowość prawną.
Ks. Henryk Groborz, aby być bliżej samej budowy, przeprowadził się z parafii św. Antoniego na Paruszowiec, do budynku przy ul. Przemysłowej 16, gdzie od roku 1973 funkcjonowały salki katechetyczne, a w niedziele i święta odprawiane były msze św. Do końca 1989 roku gotowe były fundamenty oraz część ścian dolnej części kościoła, której budowa dokończona została w roku następnym. Wtedy też położono prowizoryczną posadzkę w piwnicach oraz doprowadzono media. I tak, dzięki wspólnym staraniom wielu parafian, w grudniu 1990 roku, w dolnym kościele odbyła się pierwsza Pasterka i Msze św. Bożonarodzeniowe. Warunki jak  w betlejemskiej szopce: mróz i szron na ścianach, ale w sercach gorąco…
Z wiosną 1991 roku zaczęły rosnąć mury kościoła, rozpoczęto też przygotowania do różnych etapów betonowania. Ruszyły prace ciesielskie i zbrojarskie. Na początku lipca zabetonowano chóry, a w październiku pierwszą część stropu pod dach kościoła. Niestety dość wczesne nadejście zimy uniemożliwiło wykonanie całości dachu. Począwszy od Odpustu, który odbył się 2 czerwca, parafianie gromadzili się już w każdą niedzielę na liturgii w dolnym kościele. Jedynie w tygodniu msze św. odbywały się jeszcze w kaplicy przy ul. Przemysłowej.


Rok 1992 przyniósł rozpoczęcie prac przy estakadzie, zaś w 1993 wybudowano parter probostwa. Prace te dokończono w roku następnym, kiedy to również, późną jesienią, rozpoczęło się tynkowanie wnętrza kościoła, a nieco wcześniej wykonano całą instalacje elektryczną. 28 sierpnia 1994 swoją posługę w parafii zakończył ks. Edward Kopka. Nowym wikarym został ks. Grzegorz Uszok z parafii św. Antoniego w Rybniku.
W roku 1995 Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł na ołtarze naszego patrona – św. Jana Sarkandra. Główne uroczystości, w których uczestniczyło wielu parafian, odbyły się 21 maja w Ołomuńcu. Nazajutrz, Ojciec Święty gościł w Skoczowie, gdzie w trakcie mszy św. Delegacja miasta Rybnika wręczyła mu dar ołtarza w postaci obrazu wykonanego w emalii przez pracowników Huty „Silesia”, a przedstawiającego osobę św. Jana Sarkandra z widokiem naszego kościoła w tle.  Budowany kościół wzbogacił się w tym roku o okna. Zaś latem księża zamieszkali w prowizorycznych warunkach na probostwie.
Rok 1996 wypełniły prace wykończeniowe i to na wielu frontach: we wnętrzu kościoła wprawiono ostatnie okna, rozpoczęto kładzenie posadzki oraz przygotowano podwyższenie pod prezbiterium; na zewnątrz zaś wykonano poręcze przy estakadzie oraz porządkowano teren wokół kościoła.
W lipcu 1997 roku Polskę nawiedziła ogromna powódź. To tragiczne wydarzenie nie ominęło tez naszej parafii. Woda zalała parter probostwa i dolną część kościoła. Z tego też powodu, nieco szybciej niż planowano, msze św. zaczęto odprawiać w górnym kościele. Jednocześnie trwały tam prace wykończeniowe. W tym samym roku rozpoczęła się budowa przykościelnej wieży.
W sierpniu tego samego roku, parafia przeżywała niecodzienną uroczystość, jaką była Peregrynacja Kopii Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Cała wspólnota długo przygotowywała się na te chwile, które bez wątpienia zapadły w pamięci wielu parafian.
Wreszcie w 1998 roku wykonano główne elementy prezbiterium: ambonkę, ołtarz, chrzcielnicę, tabernakulum oraz krzyż. Przy ołtarzu stanęła figura św. Jana Sarkandra – dzieło Stanisława Pietrusy, artysty rzeźbiarza z Katowic. Odbyło się też malowanie kościoła, wstawiono ławki w nawie głównej, zakupiono żyrandole oraz został wykonany ozdobny witraż. Teren wokół kościoła oraz probostwa został uporządkowany i ogrodzony.
Zdecydowana większość prac na budowie została wykonana w czynie społecznym przez samych parafian. Fundusze na budowę w 90 % pochodziły z ofiar wiernych powstającej świątyni. Resztę stanowiła pomoc parafii patronackich oraz dobrodziejów, również spoza Rybnika.
28 października 1998 roku, ksiądz Arcybiskup Damian Zimoń dokonał uroczystej konsekracji kościoła pod wezwaniem św. Jana Sarkandra w Paruszowcu. Uczestniczyły w niej liczne delegacje rybnickich parafii, przedstawiciele władz miasta, projektant, konstruktor oraz kierownik budowy, goście, ale przede wszystkim dumni i szczęśliwi w tym dniu parafianie. Po skończonych uroczystościach, ks. proboszcz Henryk Groborz wzruszonym głosem dziękował: wszystkim i za wszystko.
Niestety, ten wspaniały kapłan niedługo cieszył się dziełem swojego życia, a parafianie jego obecnością i posługą w nowej świątyni. Odszedł do Domu Pana, po długiej i ciężkiej chorobie, 28 stycznia 2000 roku.
W tym samym roku parafię objął ks. Rudolf Gniździa.
Epilogiem historii kościoła w Paruszowcu była uroczystość poświęcenia dzwonów. Noszą one imiona św. Jana Sarkandra, św. Henryka oraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Konsekracji dokonał ks. Arcybiskup Damian Zimoń, w niedzielę 12 listopada 2000 roku. 

 

 

Św. Jan Sarkander – święty kapłan męczennik, patron dobrej spowiedzi.

 


 

Jan Sarkander był synem Grzegorza Macieja Sarkandra i Heleny z Góreckich. Urodził się 20 grudnia 1576 r. w Skoczowie w Księstwie Cieszyńskim. Był to okres nasilonych walk politycznych, społecznych i religijnych.

Po śmierci ojca 12-letni Jan Sarkander przeniósł się wraz z matką i rodzeństwem do Przybora na Morawach. Tam uczęszczał do szkoły parafialnej, a po jej ukończeniu w 1593 r. — do kolegium jezuickiego w Ołomuńcu. Przy tej szkole założył Drużynę Mariańską, której został przewodniczącym. Już wtedy odznaczał się nabożeństwem do Matki Boskiej i zapragnął nawiedzić klasztor oo. paulinów na Jasnej Górze.
8 czerwca 1597 r. zapisał się na wydział filozoficzny uniwersytetu ołomunieckiego, prowadzony przez jezuitów. Studia przerwał po dwóch latach, gdy w mieście z powodu «morowego powietrza», czyli zarazy zamknięto wszystkie szkoły. Kontynuował je w Pradze i tam w 1602 r. uzyskał stopień bakałarza, a po roku magisterium. Wtedy także postanowił zostać kapłanem.
W 1604 r. rozpoczął w Grazu studia teologiczne. Po pięciu latach otrzymał święcenia diakonatu z rąk kard. Franciszka Dietrichśteina, a trzy dni później, 22 marca 1609 r. w Brnie przyjął święcenia kapłańskie. W ciągu jedenastu lat pracował w sześciu parafiach, z których ostatnią był Holeszów. Jako holeszowski proboszcz był jednocześnie kapelanem zamkowym barona Władysława Popielą z Lobkovic.

Biskup przeznaczył młodego kapłana na wikariusza do Jaktaru, koło Orawy. Następnie powierzono mu podobne stanowisko w Uszczowie, gdzie został aresztowany pod zarzutem udzielania bratu, Mikołajowi, pomocy w jego ucieczce z więzienia. W więzieniu w Kromieryżu Jan spędził 8 miesięcy. Po uwolnieniu z więzienia Jan wędrował po różnych parafiach jako wikariusz, wreszcie w roku 1616 został mianowany proboszczem w Holeszowie, który w tym czasie był siedzibą hetmana morawskiego Ladislava Popela z Lobkovic. Oddalonym 10 km od Ołomuńca. Wielkorządca Moraw odebrał właśnie kościół parafialny husytom i jako katolik oddał go jezuitom. Ci zaproponowali na proboszcza św. Jana Sarkandra. Znany był on już bowiem wtedy jako niezłomny obrońca wiary. Gorliwy proboszcz z pomocą nie mniej gorliwych jezuitów zabrał się do odzyskania utraconych owieczek. W ciągu jednego roku zdołał przywrócić Kościołowi katolickiemu 250 innowierców. To ściągnęło na niego prześladowania ze strony husytów i protestantów. Doszło do tego, że urządzano na niego zamachy. Przez pewien czas nie mógł nawet odprawiać Mszy świętej, ale musiał się ukrywać. Duszpasterstwo Jana Sarkandra było utrudnione powstaniem protestantówprzeciwko monarchii habsburskiej. Hetman Lobkovic został uwięziony, kard. Dietrichśtein, a także kanonicy ołomunieccy i liczni duchowni katoliccy zostali aresztowani, zaś jezuici wypędzeni.
Kiedy w 1618 r. wybuchła wojna trzydziestoletnia, przynaglony przez swoich parafian, opuścił Holeszów. Jako pielgrzym udał się do Częstochowy i to właśnie stało się przyczyną posądzenia go o przymierze z wojskiem, z tak zwanymi lisowczykami, którzy z Polski przyszli na pomoc cesarzowi. Spędził tam miesiąc. Kiedy wracał, w Rybniku dowiedział się, że luteranie zajęli kościół w Holeszowie. Udał się przeto do Krakowa, gdzie zamieszkał w jednym z klasztorów. Ponieważ nie przyjęto jego rezygnacji z urzędu proboszcza, wrócił na swoją placówkę.

W lutym 1620 r. na Morawy wtargnęło wojsko polskie — lisowczycy, którzy pustoszyli majątki szlachty protestanckiej. Na wieść o tym, że zbliżają się do miasta, Sarkander zgromadził w swoim kościele prawie wszystkich mieszkańców, wśród których byli zarówno katolicy, jak i protestanci. Razem z nimi udał się w procesji eucharystycznej naprzeciw nadciągającym żołnierzom, wierząc, że uszanują Najświętszy Sakrament i nikogo nie skrzywdzą, l rzeczywiście, lisowczycy oszczędzili Holeszów i poszli dalej.
Protestancki sędzia Wacław Bitowsky właśnie w tym widział konkretny dowód przymierza Jana Sarkandra z lisowczykami. Uwięził Jana Sarkandra w Ołomuńcu i prowadził przesłuchania. Podczas przesłuchań stosowano ówczesne tortury. Podczas czwartego przesłuchania 18. lutego 1620 roku jeden z sędziów wprost zmuszał Jana Sarkandra, aby zdradził, z czego spowiadał mu się La- dislav Popel w sprawie przygotowania najazdu wojska na Morawy.
Jan Sarkander odpowiedział, że z najazdem lisowczyków nie miał nic wspólnego, a tajemnicy spowiedzi św. nigdy nie zdradzi. Pytania te były powtarzane podczas kolejnych przesłuchań, a milczenie oskarżonego próbowano złamać stosując coraz bardziej okrutne tortury.

Wśród obelżywych słów usiłowano wymusić na proboszczu przyznanie się do zdrady stanu i narodu przez sprowadzenie najeźdźców. Chciano w ten sposób ukuć powód do powszechnego prześladowania katolików. Kiedy zaś kapłan nie chciał się przyznać do winy, której nie popełnił, zastosowano tortury. Wyciągnięto go "na skrzypcach", tak że pękały na nim ścięgna i wychodziły kości ze stawów. Potem zaczęto mu piersi palić zapalonymi pochodniami. Po czwartym przesłuchaniu (17 II) zarzucono mu wprost, że u niego spowiadał się wielkorządca Moraw, dlatego musi powiedzieć, jakie mu on tajemnice zwierzył. Ponieważ męczennik stanowczo odmówił, ponownie zaczęto rozciągać jego ciało, przypalać ogniem, głowę ściskać żelazną obręczą, do nóg przywiązywać kamień, by mięśnie i ścięgna naciągnąć aż do zerwania. Co pewien czas zdejmowano ofiarę i grożono nowymi katuszami, byle zmusić ją do obciążających zeznań. Tortury te trwały 3 godziny. Kiedy odniesiono kapłana do więzienia, był to już na pół żywy trup. Jan miał jednak zdumiewająco odporny organizm. W więzieniu męczył się jeszcze miesiąc.
Modląc się do końca, także za swoich oprawców, Sarkander godnie znosił straszliwe cierpienia. Szczególnie wiele wysiłku i pobożności wkładał w modlitwę brewiarzową. Kartki brewiarza przewracali mu odwiedzający go, a gdy nikogo nie było, czynił to sam za pomocą języka. Po czterech tygodniach od ostatniego przesłuchania, 17 marca 1620 r. zmarł na skutek doznanych obrażeń.

Dopiero po 7 dniach udało się katolikom wydobyć ciało Męczennika z więzienia. Ubrano je w szaty liturgiczne i urządzono pogrzeb. Protestanci jednak rozbili pochód. Dopiero po długich zabiegach udało się uzyskać zezwolenie na pochowanie św. Sarkandra w kościele NMP w Ołomuńcu, w kaplicy św. Wawrzyńca. Wieść o jego straszliwej śmierci rozniosła się po całym kraju. Wierni zaczęli go czcić jako męczennika za wiarę i wierność tajemnicy spowiedzi oraz wzywali go jako opiekuna niebieskiego. Do miejsca grobu zaczęły napływać pielgrzymki. Po upływie 100 lat kardynał Wolfgang Schrattenbach rozpoczął proces kanoniczny ks. Jana. Jego ciało znaleziono wówczas w takim samym stanie, w jakim zostało pochowane. Grób Męczennika nawiedzili m.in.: król polski, Jan III Sobieski, cesarz Karol VI i Franciszek I oraz cesarzowa Maria Teresa. Z chwilą rozpoczęcia procesu kościelnego przy grobie Męczennika było już ok. 1200 złożonych wot.
Papież Pius IX zaliczył Jana Sarkandra w poczet błogosławionych w roku 1859.

Na prośbę biskupów z Ołomuńca i Katowic rozpoczęto 31. lipca 1981 roku proces kanonizacyjny. Warunkiem był jeden nowy cud za wstawiennictwem świętego, który by zatwierdził papież. Tego cudu udzielił nam Bóg przez uzdrowienie proboszcza Skoczowa Karola Pichy. Odpowiedni dekret był ogłoszony 2. kwietnia 1993 roku. 5. kwietnia 1993 roku papież Jan Paweł Il. zdecydował się zapisać błogosławionego Jana Sarkandea na listę świętych na konzystorzu.
21 maja 1995 r. w Ołomuńcu papież Jan Paweł II kanonizował Jana Sarkandra. Następnego dnia papież udał się do miejsca narodzenia św. Jana Sarkandra, do Skoczowa, gdzie na wzgórzu Kaplicówka sprawował mszę świętą dziękczynną.

Większość relikwii i czaszka św Jana Sarkandra znajduje się w katedrze ołomunieckiej, pozostała część w kościele świętego Michała oraz na innych miejscach. W kaplicy nazywanej "Sarkandrowka" przechowuje się pamiątki związane z jego śmiercią męczeńską jak na przykład tzw. "skrzypiec" - koło tortur, studnia, kamień nagrobny itd. W Skoczowie upamiętniają go trzy kaplice: pierwsza w domu rodzinnym, druga w miejscu, gdzie był ochrzczony i trzecia na pagórku nad miastem.
Kościół katolicki obchodzi liturgiczne wspomnienie św. Jana Sarkandra 30 maja.


 

Modlitwa
Boże, Ty dałeś świętemu Janowi stałość w wyznawaniu prawdziwej wiary i w dochowaniu tajemnicy spowiedzi, spraw, aby we wszystkich przeciwnościach umacniał nas jego przykład i wspierała jego pomoc. Przez naszego Pana...

Wróć się duszo moja do spokoju swego,
                                bo dobrym dla ciebie okazał się Pan…
                            słowa Psalmu szeptane przez konającego ks. Jana Sarkandra 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

NASZA PARAFIA

Historia
Patron
Księża